Sep
26

Pojedynek. Joseph Conrad vs Ridley Scott

Adriana Prodeus

English version

Honor jest czymś nieopisywalnym i niepodważalnym. Bronią go bohaterowie „Pojedynku” Ridleya Scotta, który w swoim pełnometrażowym debiucie zekranizował opowiadanie Josepha Conrada. To opowieść o pojedynku rozpoczętym z błahego powodu, który trwa latami w różnych miejscach i odbywany jest przy użyciu różnych rodzajów broni. Absurdalny humor, z jakim przeciwnicy brną w konsekwencje raz danego słowa, coraz większe zacieśnianie się więzów, rozkosz odnoszonej i dawanej rany, czyni z pozornie wojskowej historii opowieść miłosną o namiętności między dwoma mężczyznami. Czy nie ma bowiem dreszczu podniecenia w tym, jak Gabriel Feraud (Harvey Keitel) karmi Armandem d’Hubertem (Keith Carradine) swoją zawziętość? Oszałamiające jest ich nienasycenie starciem, ciągłe żądanie satysfakcji. A znów na innym poziomie ta lekka, pełna wdzięku komedyjka przeraża tym, jak przypadkowy człowiek staje się wreszcie naszym przeznaczeniem.

Niemal 100-stronnicowe opowiadanie Conrad opublikował w 1909 roku w odcinkach w brytyjskim „Pall Mall Magazine”, w amerykańskim „Forum” (jako „Punkt honoru”), a w 1924 włączył do tomu „Sześć opowieści”, wydanego wtedy po polsku. Gdy zachwycano się, jak celnie sportretował epokę napoleońską, przyznawał, że „usiłował złapać w swoją małą siatkę Duch Epoki – w szczęku zbroi, nigdy czysto wojskowy, młodzieńczy, prawie dziecinny w egzaltacji uczuć, naiwnie heroiczny w swojej wierze”. Co ciekawe, nie uważał tego tekstu za dobry, pisał: „Nie zaznałem spokoju sumienia z powodu tego utworu. Oczywiście, opowiadanie mogłoby być lepiej zrobione. Lecz jest to ten rodzaj refleksji, który należy odważnie odrzucić, jeśli nie zamierza się każdego swojego pomysłu pozostawić na zawsze w sferze jakichś osobistych wizji i nietrwałych urojeń. Jakże wiele z nich ulatywało mi z pamięci! Ta jednak pozostała – jako świadectwo odwagi lub – jeśli wolicie – dowód porywczości.”

Conrad zaczerpnął pomysł ze wzmianki w prowincjonalnej francuskiej gazecie, odniósł się też do powszechnie znanej anegdoty dotyczącej oficerów armii napoleońskiej. Wyraził jednak typowo polską tradycję – sarmacki etos urażonej dumy, zapiekłości, walki wbrew wszystkiemu o tzw. dobre imię. W „Pojedynku” zawarł kpinę z systemu wartości, który dziś wielu rozpoznaje jako naszą narodową wadę.

W Polsce pojedynkowano się od średniowiecza, mordować w imię honoru zezwalało prawo magdeburskie, a moda na rzucanie rękawicy zapanowała za Stanisława Augusta. Przyszła z Francji, przez Niemcy, zbierając obfite żniwo (na pocz. XVII w. we Francji zginęło w pojedynkach 30 000 osób czyli tyle co na ówczesnych wojnach). Zginąć w pojedynku było uważane za jedną ze szlachetniejszych śmierci, która w XVII, XVIII i XIX wieku przypadła w udziale wielu sławom (z rąk przeciwnika polegli m.in. Puszkin i Lermontow).

Znany jest przypadek publicysty i pisarza Walerego Łozińskiego, który w 1860 roku stanął do walki na szable z kolegą redakcyjnym Karolem Cieszewskim. Powód walki – Aniela Przyłęcka pracowała w tej samej, co panowie, „Czytelni Akademickiej” we Lwowie. Przebieg historii dorównuje opowiadaniu Conrada: Łoziński ranny w skroń dostał zakażenia i zapalenia opon mózgowych, gdyż otworzyła mu się rana z innego pojedynku (z Janem Dobrzańskim). Na łożu śmierci dowiedział się jeszcze o zgonie swojego najbliższego przyjaciela Brunona Bielawskiego, zabitego właśnie w starciu na pistolety, po czym zamknął oczy.

Pierwotnie tradycja pojedynkowania się wyrosła ze sztuki szermierki. Oddawano się jej z medycznym zacięciem dezynfekując klingi przed ciosem, i z estetyczną niekonsekwencją: odcinając sobie co popadnie, zostawiając piękne blizny. O kochanków pojedynkowały się też kobiety (jak wtedy, gdy jedna margrabina pozbawiła drugą koniuszka ucha). Strzelano do przeciwnika stojąc obok niego na dnie wykopanego grobu, wypalano z muszkietów podczas lotu balonem do równolegle unoszącego się pasażera. I wszystko po to, by odzyskać honor.

Historia pojedynków jest historią absurdu.

————-

Lektura, film i dyskusja po projekcji już 2 października o godz. 20 w sali Lalka, DCF.