Katarzyna Kubiak: O północy

Przyszedł o północy. Po dwóch latach nieobecności. Po ucieczce, jak dezerter, bez słowa, bez zapowiedzi. Mała miała wtedy 3 latka. Ona 23. Rok zajęło jej przywyknięcie do tej sytuacji. Kolejne pogodzenie się z tym. Zapomnieć, nigdy nie zapomniała.

Przyszedł o północy. Dokładnie w drugą rocznicę swojego odejścia. Wślizgnął się cicho, przez otwarte okno od strony ogródka, które, kiedy jeszcze był z nimi, zawsze zostawiał uchylone, w razie gdyby się coś stało, żeby można było bezszelestnie uciec. To on miał taki nawyk, takie swoje małe wariactwo. Może dlatego, że był policjantem. Pracował w wydziale antynarkotykowym. Nie jeden szmugler, którego wsadził za kratki, miał ochotę pokazać mu, jak to jest stracić wszystko… Pewnie dlatego to okno. Przyzwyczaiła się do tego. Teraz sama odruchowo zostawiała okno otwarte.

Przyszedł o północy. I nic nie mówiąc, wsunął się pod jej kołdrę. Od razu poczuła jego ciepło przy sobie, takie odmienne od jakiegokolwiek innego ciepła, dawanego przez maszynę czy człowieka. Otworzyła oczy i od razu się do niego przytuliła. Przylgnęła do niego całym ciałem, a on szeptał jej słowa przeprosin, prosił o wybaczenie, mówił że ją kocha i zawsze kochał, ale nie potrafi wytłumaczyć dlaczego odszedł. Powtarzał, że nie odszedł na zawsze, a ona o nic nie pytała.

Kochali się długo, aż do świtu. Pamiętała każdy jego ruch, który teraz był taki sam, jak dwa lata wcześniej. Całował tak samo, jak kiedyś. Był czuły i ciepły. Kochający i delikatny, ale jednak stanowczy. Był idealny, doskonały. A ona starała się nie krzyczeć, zduszając jęk na jego ramieniu, byleby tylko dziecko, śpiące za ścianą, się nie obudziło. Zasnęła wtulona w jego ramiona, opleciona wyćwiczonymi od pianina – jego pasji – dłońmi.

Przyszedł o północy, a kiedy się obudziła, już go nie było. Wstała spokojnie, wzięła prysznic, ubrała się i poszła obudzić Małą. Pomogła jej umyć ząbki i ubrać się, a później zrobiła dla nich obu śniadanie. Sobie nalała do tego kawy z ekspresu, a Małej dała kakao. Przed wyjściem zamknęła jeszcze szczelnie zawsze otwarte, podczas jej obecności w domu, okno i zatrzasnęła za sobą drzwi.

Odprowadziła dziecko do przedszkola, a sama pojechała do pracy. Kiedy tylko weszła do biura, włączyła komputer i uruchomiła Internet. Weszła w skrzynkę pocztową i rozpoczęła pisanie wiadomości:

„Miałam przepiękny sen. Przyszedłeś o północy…”.

Comments

One Response to “Katarzyna Kubiak: O północy”

  1. Czepiacz on czerwiec 28th, 2011 16:35

    “Weszła do pracy i weszła w skrzynkę pocztową” – porażające.

Leave a Reply