Oct
04

Dzisiaj w programie (4.10)

4 października, piątek / october 4, friday

15.00 Księgarnia Hiszpańska / Spanish Bookshop, ul. Szajnochy 5
BARDZO GORZKO O DYSTANSIE – dyskusja / „Bitterly about the distance” – discussion

17.00 Kino Nowe Horyzonty / New Horizons Cinema, ul. Kazimierza Wielkiego 19a-21, sala nr 4
COŚ Z ALICJI / ALICE: Lewis Carroll vs Jan Švankmajer

20.00 Kino Nowe Horyzonty / New Horizons Cinema, ul. Kazimierza Wielkiego 19a-21, sala nr 4
PREZENTACJE / READINGS: Małgorzata Rejmer, Piotr Czerski, Harkaitz Cano, Clemens Meyer

Małgorzata Rejmer

Powiśle, Grochów, warszawska Praga, Mołdawia, Ryga, bukaresztańskie okolice Foisorul de Foc i ulica Pache Protopopescu to tylko kilka miejsc bliskich Małgorzacie Rejmer, zarówno literacko, jak i w rzeczywistości. Po debiutanckiej „Toksymii”, powieści w opowiadaniach, czekano na ciąg dalszy groteskowej prozy rozgrywającej się na przykład w psychiatryku, zakładzie pogrzebowym czy w tramwaju. Jednak pisarka wybrała tymczasem non-fiction i zamiast kolejnego „onirycznego studium obcości” oraz kreowania „pięknie ohydnych bohaterów na krawędzi” napisała książkę właśnie o miejscu, w międzyczasie publikując felietony w „Zwierciadle” oraz przypominając się czytelnikom w antologiach prozatorskich wydawanych m.in. przez Międzynarodowy Festiwal Opowiadania. Dzięki „Bukareszt – kurz i krew” okazało się, że Małgorzata Rejmer jest świetną reporterką i eseistką, a stolica Rumunii obserwowana jej oczami przestaje być banalnym Paryżem dawnych demoludów, a staje się „jak wrzątek albo kipiel, wzburzona i zmętniała. Jak ciastko kupowane w niedzielę, niby czekoladowe i słodkie, ale z gorzką polewą.”

Powiśle, Grochów, Prague (districts of Warsaw), Moldova, Riga, Foisorul de Foc and Pache Protopopescu in Bucharest – these are a few of the many places dear to Małgorzata Rejmer, both in a literary way and in real life. After her debut “Toksymia”, a novel in stories, readers waited for the continuation of this grotesque prose taking place in a mental asylum, in a funeral house or on a tram. Meanwhile the writer has decided to write non-fiction and instead of another “oneiric study of strangeness” and “creating beautifully hideous characters on the edge” she wrote a book about a place. In the meantime Rejmer had her column in “Zwierciadło” monthly and published stories in various collections (incl. those of the ISSF). “Bucharest – dust and blood” has proven that Małgorzata Rejmer is a great reporter and essayist. The Romanian capital as seen by her no longer looks as “Paris of the Eastern Block”, it becomes more like “boiling water, raging and obscure”, “is like a cake bought on Sundays, ostensibly chocolate and sweet, but with bitter glaze”.

Piotr Czerski

Niewielu współczesnych polskich autorów może pochwalić się, że choć jeden ich tekst ukazał się w przekładzie na 17 języków, w tym m.in. chiński. Tych, którzy znają Piotra Czerskiego z internetowego środowiska literackiego, z pewnością nie zdziwiła publikacja artykułu „My, dzieci sieci” m.in. w „The Atlantic Monthy”, „Internazionale” i „The Zeit” – pisarz bowiem zdobył grono wiernych czytelników dzięki kolejno: prywatnemu blogowi, blogowi obrazkowemu i miniblogowi, a obecnie „bezpośredniej transmisji z końca świata” oraz profilowi, od którego wielu użytkowników Facebooka zaczyna poranną prasówkę. Trafne, cyniczne, czasem nerwowe komentarze na temat nie tylko polskiego podwórka sprawiają, że autor doskonale funkcjonuje w internetowym świecie: „Po przeglądzie walla: Boni spotkał się z prezydentem Internetu, dwaj islamiści najechali Europę, nie żyje Norwid, a Maciej ma odwagę powiedzieć, że “Kronos” to żadna książka. Wcześniej byłem w przedszkolu na przedstawieniu z okazji dni rodziców; urządzeń rejestrujących video było więcej niż dzieci, z tylnego rzędu widoczne były tylko ekrany świecące nad ludźmi udającymi statywy. Czas na Google Glass.”

There are very few contemporary Polish writers who have had a text translated into 17 languages, including Chinese. Readers who know Piotr Czerski from the Internet were not at all surprised when his article “We, the Web Kids” was published in „The Atlantic Monthy”, „Internazionale”, „The Zeit” and other foreign periodicals. The author has numerous fans who first read his private blog, then the picture and mini blog, and recently “the live transmission from the world ending”, as well as Czerski’s web profile which for many Facebook users is often the first page opened in the morning. Perceptive, cynical, sometimes antsy comments about Poland (but not only) have helped the author to settle comfortably in the dot com world. A quote from his FB profile: “Wall overview: minister Boni met with the President of the www; two Islamists have invaded Europe, Norwid is dead, Maciej is brave enough to tell that “Kronos” is no book. Earlier that day I was in the kindergarten at the Parents’ Day party; there were more video cameras than children, from the last row one could see only the screens above people pretending to be tripods. Time for Google Glass.”

Clemens Meyer

Amerykański dziennikarz nazwał Clemensa Meyera „gwiazdą z Lipska”. „Wschodząca gwiazda niemieckiej literatury”, przedstawia się go międzynarodowych na targach książki. Autor zaś zupełnie niegwiazdorsko mówi o sobie: „Nie byłbym tym, kim jestem, gdybym nie dorastał tam, gdzie dorastałem. Dziecko ulicy, mówiąc melodramatycznie. Tam nauczyłem się swojego stylu, a moi kumple z pubu wiedzą, że jestem po prostu opowiadaczem historii”. Jakże skromnie – a krytycy piszą przecież, że „technika Meyera bliska jest Joyce’owi i Hamsunowi”, klimat przypomina Houellebecqa, a bohaterowie – postaci Irvine’a Welsha. Prozę niemieckiego autora wkłada się do kolejnych szufladek – byłego budowlańca, miłośnika tatuażu, promotora Niemiec Wschodnich, a on konsekwentnie z nich ucieka; w literaturze lubi niewygodne rozwiązania, niestandardowy, impresjonistyczny styl pisania o boleśnie przyziemnych sprawach i częste zmiany czasu narracji. Opowiadania Meyera „robią to, co opowiadania potrafią najlepiej”: wciągają czytelnika w świat każdego bohatera tak intensywnie, że zakończenie przychodzi zupełnie niespodziewanie.

An American journalist named Clemens Meyer “a literary star from Leipzig”. “A shooting star of German lit”, as he is introduced at international book fairs. But Meyer very modestly describes himself: “I would not be who I am today if I hadn’t grown up as I did, in this neighbourhood with my friends. As a ‘child of the street’ you could say, if you wanted to be melodramatic about it. That’s where I learnt my writing style. My friends down the pub know me as a storyteller.” A humble statement, considering that some critics compare Meyer’s technique to Joyce and Hamsun, the atmosphere of his prose – to Houellebecq, the characters – to those of Irvine Welsh. Clemens Meyer is often typecasted as a “former construction worker”, “tattoo lover”, “eulogist of the former East Germany” – but he always denies these labels. Meyer likes uncomfortable solutions, the exceptional, an impressionistic style of writing about painfully down-to-earth problems and often changes the time of narration. Meyer’s stories “do what short stories do best”: they drag the reader into the character’s world so intensively that the ending comes totally unexpected.

Harkaitz Cano

Większość polskich czytelników zapewne nie wie, że Kraj Basków oprócz własnej reprezentacji w piłce nożnej może pochwalić się osiągającą znacznie większe sukcesy reprezentacją prozaików. Opowiadania (porównywane m.in. do mistrza Czechowa) i powieści Harkaitza Cano coraz częściej tłumaczone są z baskijskiego oryginału (nie zaś hiszpańskiego przekładu) na m.in. angielski, niemiecki, rosyjski i ostatnio polski. Choć autor studiował prawo, nigdy nie pracował w zawodzie – a pisaniem zajął się, ponieważ (jak twierdzi) „nie ma talentów muzycznych i plastycznych”. Karierę rozpoczął od publikacji tomiku wierszy: „Kiedy podniosłem książki w drukarni, potknąłem się i wszystkie upuściłem. Uznałem to za dobry znak – jakby żyły swoim życiem”. Ulubioną formą literacką Cano jest jednak opowiadanie, o którym mówi: „Poproś powieściopisarza, by spakował walizkę, a on zorganizuje całą przeprowadzkę. Ale nie shortstorysta. On włoży do walizki tylko niezbędne rzeczy. A kiedy opowiadanie się rozwinie, możesz rozłożyć je na kuchennej podłodze niczym mapę miasta”.

Most Polish readers are probably unaware that the Basque Country not only has its own football team, but also a very successful team of prose writers. The stories (compared to those of Master Czekhov) and novels of Harkaitz Cano are now being translated from the Basque original (not the Spanish translation) into English, German, Russian and recently Polish (as well as a few other languages). Even though he studied law, Cano never worked as a lawyer. He started writing because (in his own words) he had “no talent for music or art”. His career started with a poem collection: “When I picked the books up at the printer’s, I tripped and dropped them all. I thought it was a good sign, as if they had a life of their own”. Cano’s favourite genre is a short story, about which he says: “Tell a novelist to pack a suitcase and he’ll organize an entire move. Not the short story writer. He’ll only put in the bare essentials. When a short story unfolds, it fits on the kitchen floor like a map of the city.”