Sep
19

Filmy MFO: nieznane dzieła Mrożka

Jakim reżyserem był Mrożek? Wiele wskazuje na to, że dyletanckim, zapatrzonym w siebie i niechętnym do dzielenia się chwałą. W środę 1 października o godz. 18:00 zobaczymy blok filmowy z dziełami wyreżyserowanymi właśnie przez wybitnego dramaturga.

To unikalna okazja, by obejrzeć filmy „Amor” i „Powrót”, ponieważ od kilkudziesięciu lat są one nie do zdobycia w Polsce.

Po emisji dyskusja z udziałem dr. Milana Lesiaka (UWr.).

Zapraszamy do przeczytania fragmentów książki „Mrożek. Striptiz neurotyka” Małgorzaty I. Niemczyńskiej (wyd. Agora), w których autorka przybliża postać Mrożka-reżysera:

„Bo między Polakami przyznać się, że emigracja to znowu nie taka największa tragedia, to gorzej niż zanieczyścić powietrze w salonie” – pisze w liście do przyjaciela Wojciecha Skalmowskiego.

Pisarz zabiega o francuskie obywatelstwo, które otrzyma ostatecznie w 1978 roku. Niedawno się przeprowadził. Mieszka teraz przy avenue Franco-Russe w siódmej dzielnicy Paryża, regularnie bywa również w Berlinie Zachodnim. Niespodziewanie ma szansę spróbować czegoś nowego. Reihart Müller-Freienfels, producent niemieckiego regionalnego nadawcy radiowo-telewizyjnego Süddeutscher Rundfunk, proponuje mu, aby zrobił film. Temat? Dowolny.

Mrożek po raz pierwszy miał do czynienia z X Muzą jeszcze za czasów krakowskich –  w 1958 roku wystąpił w malowniczej etiudzie „Rondo” według scenariusza i w reżyserii Janusza Majewskiego. W tym samym roku zaistniał także jako autor dialogów do pełnometrażowej fabuły, choć tak naprawdę poprawiał tylko scenariusz „Kaloszy szczęścia” Antoniego Bohdziewicza.

Następny scenariusz Mrożek napisał sam. Oparty na niedopowiedzeniach i zagadkowym nastroju scenariusz „Wyspy Róż” realizuje w 1976 roku Franz Peter Wirth. Redukuje warstwę obrazową, niepotrzebnie zagęszczając dialog. Mrożek zdecydowanie dystansuje się od gotowego obrazu. Prawdopodobnie znając stosunek dramaturga do filmu Wirtha, producent Müller-Freienfels proponuje Mrożkowi, aby następnym razem nie tylko napisał scenariusz, ale również sam film wyreżyserował.

W pierwszej scenie „Amora” kilkunastoletni chłopiec siedzi przy stole i odmienia łacińskie słówka. Jest rok 1944. Późne lato, może wczesna jesień. Akcja filmu toczy się w małym miasteczku któregoś z krajów Europy Wschodniej. Paweł mieszka z ciotką dewotką, która jest jego jedyną rodziną. Wkrótce zmuszeni są gościć niemieckiego oficera, a ten sprowadza sobie kochankę – blond aktorkę frontowego teatrzyku. Chłopiec zakochuje się w niej bez pamięci. Mrożek przyzna w Baltazarze, że pomysł na tę historię zaczerpnął z własnego dzieciństwa. U jego borzęcińskich sąsiadek, starych panien sióstr Zaleśnych, w czasie okupacji zatrzymała się młoda niemiecka artystka. I bywał u niej oficer. Dorastający Sławek próbował ich raz podglądać, siedząc na gałęzi gruszy. „Niestety, wszystko inne, zawarte w moim filmie, zrobionym po wojnie w Niemczach w 1978 roku, jest fikcją” – zaznaczy w autobiografii.

W dziedzinie reżyserii filmowej Mrożek jest dyletantem. Na planie pomaga mu doświadczony operator Jerzy Lipman, który wyemigrował z Polski w związku z antysemicką nagonką po Marcu’68. Kilkanaście lat później, a więc już po śmierci Lipmana (1983), Mrożek będzie przedstawiał siebie jako jedynego twórcę obrazu: „Powierzenie takiego zadania zupełnemu nowicjuszowi, osobie bez żadnego doświadczenia i teoretycznego przygotowania, świadczy wymownie o odwadze pana Müller-Freinfelsa [w nazwisku producenta błąd Mrożka - przyp. M.N.], jak również o pokładanym we mnie zaufaniu. Przyjęcie zaproszenia – o mojej brawurze. Obaj zaryzykowaliśmy, ale się opłaciło. Półtoragodzinny film miał oceny bliskie rekordom. (…) Poszło nam tak dobrze, że powtórzyliśmy przygodę”.

Drugi telewizyjny film ma tytuł „Powrót” („Eine Rückkehr”). Akcja znowu osadzona zostaje w przeszłości, ale tym razem jeszcze dawniejszej – prawdopodobnie chodzi o rok 1913. Światowej sławy pisarz Leo Janicz wraca po latach do rodzinnej wsi na terenie Austro-Węgier, wezwany przez rzekomo umierającą siostrę. Szybko okazuje się jednak, że Katarzyna jest symulantką, która stosuje wobec niego szantaż emocjonalny. Na miejscu bohater spotyka kolegę z lat szkolnych, niedoszłego księdza Ivo, co daje początek ideologicznemu starciu reakcjonisty z rewolucjonistą. Napięcie między mężczyznami dodatkowo komplikuje kobieta. Lora przyjechała jako towarzyszka pisarza, ale z czasem zaczyna się coraz bardziej interesować jego dawnym kolegą.

– Dobrze wspominam pracę przy tym filmie – mówi Sobociński. – Znaliśmy się z Mrożkiem jeszcze z Krakowa. To były początki jazzu, grało się po mieszkaniach, milicja nas spisywała. Mrożek też czasem przychodził, postrzegany był jako inteligent. Pamiętał mnie z tamtych lat, stąd propozycja. Wydawało mi się, że dobrze się rozumiemy, mamy podobne poczucie humoru. Podczas zdjęć robiliśmy sobie polskie wieczory. Później się okazało, że rozstaliśmy się po filmie na amen. Przyjeżdżał do Polski, ale jakoś się nie widywaliśmy.

Po kilkudziesięciu latach obie niemieckie produkcje zostaną całkowicie zapomniane. W 2013 roku popularne serwisy internetowe typu Filmweb w ogóle nie będą wymieniać ich tytułów w dorobku filmowym Mrożka. Odpowiedzialna za produkcję stacja przestanie istnieć kilkanaście lat wcześniej. Jedyną szansą na zapoznanie się z „Amorem” i z „Powrotem” okaże się specjalne zamówienie kopii w archiwum Südwestrundfunk, w którego skład po przekształceniach w 1998 roku weszło Süddeutscher Rundfunk, i ściągnięcie ich z Niemiec. W Polsce filmy będą nie do zdobycia.

Małgorzata I. Niemczyńska, „Mrożek. Striptiz neurotyka”, Wydawnictwo Agora. Warszawa 2013