listopad
02

Marta Masada o MFO


Marta Masada

Różne są festiwale literackie, jest ich sporo i coraz więcej, co odnotowuję z radością, a każdy inny, z własnym, unikatowym charakterem. Festiwal Opowiadania urzekł mnie przede wszystkim międzynarodową choć jednak szczególnie intymną, kameralną atmosferą, która pozwoliła się skupić na tematach, wydarzeniach i gościach z większą niż zwykle uwagą, i której nie rozbijał natłok alternatywnych zdarzeń w przeładowanym programie skonstruowanym tutaj z wyjątkowa dbałością i pomysłem. Zachwycił mnie też interdyscyplinarnym podejściem do literatury, seansami filmowymi, świetnymi pracami Ilony Bałut, wysmakowaną graficznie i złożoną z pietyzmem gazetą festiwalową, zjawiskową aranżacją przestrzeni festiwalowej, szansą jaką daje się debiutantom w postaci nagrody i bardzo udanej antologii, czy dyskusjami na pograniczu teorii literatury, filozofii, historii sztuki i praktycznej wiedzy z zakresu rynku wydawniczego. To festiwal pełny i kompletny, totalny choć w zindywidualizowanej miniaturze, a nie bezosobowym, rozkrzyczanym forum festynu. Festiwal spełniający wszystkie swe obietnice – by nawiązać do tegorocznego hasła i nie pozostawiający z rozczarowaniem. Najbardziej jednak ujął mnie tym, że jest to jeden z nielicznych festiwali, który oddaje głos samej literaturze, a nie krytycznym debatom i teoretycznym narracjom. To prawdziwe i unikatowe święto słowa i opowiadania, bo żadna inna impreza literacka nie oferuje tak bliskiego kontaktu z autorem i jego działem i takiej ilości niezapomnianych godzin poświęconym czytaniom właśnie. Serdecznie gratuluję organizatorom, także wielkiego zaangażowania, i cieszę się, że mogłam brać udział w tak udanym i potrzebnym przedsięwzięciu.