październik
25

Wit Szostak o opowiadaniach

W dzisiejszej literaturze rola opowiadania jest bardzo upośledniona. Jego istnienie uzasadnia tylko kontekst innych opowiadań, dopiero jako zbiór jednego lub wielu autorów opowiadania mogą zaistnieć jako książka. W czasach atrofii pism literackich publikujących prozę opowiadanie musi walczyć, stając się często wprawką literacką, zapowiedzią powieści lub czymś niesamodzielnym.
Festiwal Opowiadania postanowił wzmocnić tę kruchość, pokazać opowiadanie jako byt samodzielny i niepotrzebujący zewnętrznych usprawiedliwień. Opowiadania pisane przez uczestników warsztatów, oceniane przez jurorów to często szansa na odkrycie ciekawych młodych pisarzy.
Moja relacja z opowiadaniami jest złożona. Przez lata oddany powieściom teraz wracam do krótkich form i doceniam ich wagę. Tu słowo żyje zupełnie inaczej i ma inne zadania do wykonania. Tu można pozwolić mu pracować w sposób, który w powieści byłby nie do zniesienia. Krótka forma pozwala na eksperymenty i ekscesy, dzięki którym można odkryć nowe literackie lądy. Zarazem krótka forma jest wymagająca, oczekuje się od niej zwarcia, oszczędności, czasem krystalicznej struktury. To wszystko sprawia, że opowiadanie nie jest tylko krótką powieścią czy też zalążkiem powieści. To forma literacko samoistna. Do tego polska literatura współczesna w dużej mierze ukształtowana jest przez takie wypowiedzi: Bruno Schulz, Zygmunt Haupt czy Leo Lipski właśnie dzięki opowiadaniom przeobrażali polszczyznę. A bez nich nie ma polskiej prozy.
Dobrze, że jest miejsce, gdzie opowiadanie jest docenione. A wspaniała atmosfera wrocławskich spotkań i rozmów pozostaje na długo, rozjaśniając promyczkami szare światło, które obezwładnia na progu szarych jesieni.