grudzień
06

Marek Šindelka o MFO


Marek Šindelka

Ciemna sala, biała łódź, wiosła, w łodzi ktoś trzyma w ręku latarenkę, czyta na głos, tekst jest wyświetlany na ścianach i podłodze, jakby wylewał się ze stron, wypłynął z nich i zalał całe pomieszczenie, łódź unosi się na jego falach. Potem ludzie wędrują do kolejnej sali, gdzie odbywa się moje czytanie, siedzę na szczycie utworzonej ze schodów piramidy, zwanej tortem, słuchacze są wszędzie, dookoła, siedzą na torcie niczym figurki z marcepanu. Dawno już nie czytało mi się tak dobrze, tyle uwagi, skupienia, uczucie, że wspólnie przeżywamy opowiadaną historię. Po zakończeniu publiczność przenosi się do kolejnej sali Muzeum Pana Tadeusza, a ja udaję się do Amsasady Śledzia na piwo i śledzie, które podają tam z truskawkami i mango. Takiej nocy się nie zapomina. Dzięki!