Oct
13

Elias Hirschl “Czuję się źle”


Czuję się źle
przełożył Ryszard Wojnakowski

Czuję się źle, bo jako jedyny człowiek w tym kraju jestem wdzięczny za to, co oferuje mi świat. Tak, ale za to tym bardziej dostrzegam, czego świat mi nie oferuje.
Mieszkam w Austrii. Bogatym kraju, w którym wszyscy są niezadowoleni.
Zawsze dość pieniędzy, i nawet gdy czasem ich nie ma, zawsze jakoś jest jeszcze dość jedzenia. Ale na co nam jedzenie, jeśli nie jesteśmy głodni?
Ktokolwiek siedzi tam na górze i rozdziela zasoby. Proszę, proszę! Ja nie potrzebuję więcej jedzenia! Już jestem syty! Bardziej sytym niż syty nie można być!
Temu krajowi brakuje głodu i śmierci! To dlatego tylu ludzi się zabija!
„Czy może być coś jeszcze?”
Tak, w rzeczy samej może być coś jeszcze! Kapsułki cyjankali! Pasują? Ale proszę bez cukru, bo jestem diabetykiem! Poza tym mam nietolerancję na laktozę i jestem weganinem. Mimo to chciałbym żyć w kraju mlekiem i miodem płynącym. Moglibyście więc odlaktozować mleko i zastąpić krowy roślinami, i porządnie opłacać pszczoły, w przeciwnym razie gotów jestem jeszcze tutaj przystąpić do strajku głodowego!
Stoi u mnie w domu mięsożerna roślina, ale skoro już jestem weganinem, to powinna łaskawie podzielać także mój styl życia, nawróciłem ją więc i zrobiłem z niej wegańską roślinę mięsożerną.
Naukowcy odkryli, że komórki ludzkiego ciała regenerują się całkowicie po siedmiu latach. Jeśli więc człowiek odżywia się przez siedem lat tylko roślinami, to składa się on de facto z roślin i wreszcie może zjeść sam siebie bez wyrzutów sumienia. Dzięki, nauko!
Nauce zawdzięczamy tak wiele! Na przykład bomby atomowe i depresję dobrobytu! Postęp posuwa nas do przodu! Jeśli będziemy szli do tyłu, dopadnie nas zaraza, jeśli staniemy w miejscu – rak, a jeśli będziemy szli dalej – może jedno i drugie!
Farmaceuci latami pracują nad nowym środkiem, który ma wybawić człowieka od wszelkich cierpień, a zupełnie niespodziewanie wychodzi śmiertelny wirus.
Na świecie jest tyle rzeczy, które mnie denerwują, ale na szczęście na każdą są jakieś tabletki. Tyle że ja ich niestety nie mam.
Co to więc za tabletki, które mam w kieszeni? Ach te, no nie, te biorę tylko dziesięć razy dziennie na tabletkomanię. Rzuciłem także palenie i od tej pory ssę kawałek stopionego plastiku i codziennie rozmawiam trzy godziny przez komórkę z moim lekarzem o szkodliwych skutkach promieniowania! Jakoś przecież muszę otrzymać swoją dzienną dawkę raka.
A więc proszę mi teraz wreszcie dać moje bezlaktozowe mleko, mój miód od wolnych pszczół i moje kapsułki cyjankali bez cukru.
Bo idę teraz do domu oddać siebie na karmę mojej wegańskiej mięsożernej roślinie.

Przekład powstał dzięki wsparciu Austriackiego Forum Kultury